Posted in Ameryka Południowa, Argentyna, Po polsku

Północna Argentyna – Tafi del Valle

IMG_0338

Trzy tygodnie temu północna Argentyna była dla nas białą plamą na mapie, do tego stopnia, że nie wiedzieliśmy, że na zachód od Paragwaju w Argentynie coś istnieje. Dzięki Maji, która podczas naszego pobytu w Buenos Aires powiedziała nam, żebyśmy koniecznie pojechali do północnej Argentyny, odkryliśmy nowy, niezwykły region. A co w tym wszystkim najlepsze, to to że wyruszliśmy tam bez żadnych oczekiwań. Naszym pierwszym przystankiem w tej części Argentyny było Tafi del Valle.

 Droga do Tafi del Valle była pełna zakrętów i klifów i nieprzerwanie wznosiła się ku górze. Kierowca autobusu przed wejściem w zakręt naciskał na klakson, bo zakręty były zbyt ostre żeby móc zobaczyć samochody nadjeżdżające z drugiej strony, a droga zbyt wąska żeby je wyminąć. Nie pamiętam jak zdecydowaliśmy żeby zatrzymać się w Tafi del Valle, ale wiem że nie spodziewaliśmy się czystego, przyjaznego turystom miasteczka położonego w górach. Główna ulica była pełna sklepów i straganów z lokalnymi wyrobami, takimi jak rzeczy ulepione z gliny, ubrania zrobione na drutach, lokalne sery i miody.

Poszliśmy na długi spacer wzdłuż polnej drogi, obok sztucznego jeziora, do sąsiedniego miasteczka El Mollar, zobaczyć muzeum na otwartym powietrzu, w którym znajdują się ryty w kamiennych posągach, wyrzeźbione przez dawnych mieszkańców tych ziem wiele lat temu. Spacer był miły, niestety muzeum rozczarowało nieco nasze oczekiwania. W drodze powrotnej odpuściliśmy sobie dziesięciokilometrowy spacer i złapaliśmy autobus do Tafi del Valle.

Na naszym polu namiotowym zaprzyjaźniliśmy się dużym psem. Pierwszego wieczoru daliśmy mu kilka kawałków mięsa z naszego asado (tradycyjny argentyński grill z węglem kamiennym). Psu musiało smakować, bo od tamtego czasu chodził wszędzie za nami. Trzeba przyznać, że była to dobrze wychowana psina, za każdym razem kiedy wchodziliśmy do sklepu albo do jakiegoś innego budynku pies czekał na nas za zewnątrz. Ostatniego dnia, przed wyjazdem z Tafi del Valle, wybraliśmy się na spacer na wzgórze z punktem widokowym na miasteczko oraz otaczające je góry. Nasz nowy psi przyjaciel wszedł z nami aż na samą góre. Jego wyczyn wydał nam się tym większy, gdyż podejrzewamy, że był on dosyć wiekowy. Na samej górze pies ledwie mógł złapać oddech, a kiedy się położył jego mięśnię trzęsły się ze zmęczenia.Próbowaliśmy dać mu trochę wody, ale był za bardzo zmęczony żeby pić. Dalej biegła ścieżka na kolejne wzgórze, ale postanowiliśmy ją sobie odpuścić, bojąc się że nasz nowy przyjaciel pójdzie za nami. Nie chcieliśmy go mieć na sumieniu.

Have any questions or comments?

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s