Posted in Ameryka Południowa, Paragwaj, Po polsku

Na paragwajskiej granicy

IMG_0382

Po mojej samotnej wizycie po brazylijskiej stronie Iguazu Falls, ruszyliśmy w podróż do Paragwaju. Jeszcze rano na dworcu autobusowym zapytałam, czy autobus przypadkiem nie przejeżdża prze terytorium Brazylii, bo w tym przypadku Jason mógł by mieć problem. Pani jednak zapewniła mnie, że autobus jedzie z Argentyny prosto do Paragwaju, więc Jason nie potrzebuje wizy brazylijskiej.

Po południu kiedy kupowaliśmy bilety Jason zapytał jeszcze raz, czy autobus przejeżdża przez Brazylię. Tym razem inna pani odpowiedziała, że tak i że wiza jednak będzie potrzebna, ale żeby lepiej porozmawiać o tym z kierowcą. Idziemy do kierowcy, potwierdza, że autobus jedzie przez Brazylię, ale jeżeli Jason tam nie zostaje to wizy nie potrzebuje. Wydało nam się to dziwne, ale postanowiliśmy zaryzykować. Po niecałych 10 minutach dojechaliśmy do granicy argentyńsko – brazylijskiej, gdzie wszyscy pasażerowie musieli wyjść z autobusu, żeby przejść przez kontrolę paszportową. Zanim celnik wbił mi pieczątkę do paszpartu, chcialam się po raz ostatni upewnić, że Jason może jechać i że nie będzie miał problemów po drugiej stronie rzeki na brazylijskiej części granicy. Celnik popatrzył na mnie jak na idiotkę i mówi, że jak najbardziej Jason potrzbuje wizę, żeby przejechać przez terytorium Brazylii. Nasz kierowca, który słyszał tę konwersację, zaczął  coś tłumaczyć celnikom. Po jego tłumaczeniach, strażnicy stwierdzili, że w takim razie Jason nie potrzebuje wizy. Oboje podaliśmy nasze paszporty celnikom i dostaliśmy pięczątki wyjazdu z Argentyny. Okazało się, że nasz magiczny autobus w ogóle nie zatrzymał się na granicy brazylijskiej, tylko przejechał jakimś specjalnym pasem po boku. Tym sposobem Jason znalazł się  się w Brazylii.

Nasz autobus przejechał też przez granicę paragwajską i zatrzymał się dopiero po kilkuset metrach,  kierowca powiedział, że tu musimy wysiąść i wrócić się do granicy Reszta pasażerów zostają w autobusie i jedzie dalej. Założyliśmy plecaki i ruszyliśmy z po nowe stempelki do paszportów. Ciudad del Este, gdzie znajduje się granica jest bardzo zatłoczonym i chaotycznym miastem. Weszliśmy do budynku, gdzie siedzieli celnicy. Podaliśmy jednemu z ich nasze paszporty. Zaczął coś tam kartkować i sprawdzać, a potem zadawać bardzo szczegółowe pytanie: a po co jedziemy do Paragwaju, a na ile dni, a gdzie konkretnie. Odpowiadamy, a on nagle oddaje nam paszport Jasona i mówi, że ten pan nigdzie dalej nie pojedzie, bo nie ma wizy do Paragwaju. No to mamy problem. Nasz magiczny autobus, który bez problemów przejeżdżał przez wszystkie granice odjechał.  A my utknęliśmy pomiędzy dwoma państwami, do których Jason nie miał pozwolenia wjazdu. Nagle celnik zmienił ton i poinformował nas, że za 100 dolarów amerykańskich w gotówce może wystawić Jasonowi wizę tranzytową na 2-3 dni. Z racji tego, że wyjeżdżaliśmy z Argentyny, nie mieliśmy przy sobie żadnej gotówki. Celnik powiedział, że nie ma problemu, po drugiej stronie ulicy jes centrum handlowe i tam znajdziemy bankomat. Przeszliśmy przez zatłoczoną ulicę, pełną samochodów, motocyklów, ulicznych sprzedawców i cinkciarzy. Kiedy przekroczyliśmy drzwi centrum handlowego i znaleźliśmy się w klimatyzowanym, nowoczesnym wnętrzu. Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu bankomat wypłacał pieniądze w trzech różnych walutach, w tym w dolarach amerykańskich. Wróciliśmy na granicę. Celnik, zaprosił nas do małego pokoiku, tam nastąpiło przekazanie pieniędzy. Z nowymi stempelkami ruszyliśmy na szybki rajd przez Paragwaj. 

Jaki morał z tej opowieści? Po pierwsze zawsze sprawdzajcie przepisy wizowe jeżeli wybieracie się do jakiegoś kraju, oszczędzi Wam to nerwów i pieniędzy. Po drugie okazuje się, że podróżowanie po Ameryce Południowej z polskim paszportem jest dużo łatwiejsze i tańsze niż z paszportem kanadyjskim. Poza wymogami wizowymi na wjazd do Brazylii i Paragwaju, Jason musiał także zapłacić specjalną opłatę graniczną w Argentynie. W Boliwii do której wybieramy się niebawem, Jason dostanie pieczątkę z pozwoleniem na 30 dni, ja z kolei na 90. I kto by pomyślał, że polski paszport może być obiektem westchnień co niektórych Kandyjczyków.

Have any questions or comments?

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s