Posted in Ameryka Południowa, Argentyna, Po polsku

El Chalten (po polsku)

DSCN1842

Do El Chalten dotarliśmy brudni, cuchnący i głodni. Cały poprzedni dzień spędziliśmy w niemiłosiernie piekącym słońcu na poboczu pustej drogi bez skrawka cienia. Noc z kolei w namiocie rozbitym na poboczu słynnej Routa 40. Wszystko o czym marzylismy to pole namiotowe, gdzie moglibyśmy zrobić pranie i zmyć z siebie kurz i pył, który nagromadziliśmy na skórze podczas ostatnich 24 godzin.

El Chalten to niewielka miejscowść otoczona górami, ze słynnym Fitz Royem na czele oraz z bogatą siecią szlaków. Pierwszego dnia wybraliśmy się do punktu widokowego Condorres, na wzgórze tuż przy miasteczku. Stamtąd mogliśmy zobaczyć panoramę El Chalten i doliny w której jest ono położone oraz ciągnacej się po sam horyzont Pampy z drugiej strony wzgórza. Było to idealne miejsce na mały piknik. Niestety kondorów nie widzieliśmy. Tego samego dnia znaleźliśmy miejsce z empanadami, czyli pasztecikami w kształcie dużych pierogów, które maja różne nadzienia i są bardzo popularne zarówno w Chile jak i w Argentynie. Miejsce nazywa sie Che Empanada, zarówno nazwa jak wnętrze nawiazują do Che Guevary, na ścianach wiszą jego zdjęcia i fragmenty jego biografii. Natomiast lista nadzieni do empanad jest bardzo długa, a do tego są one podawane na gorąco prosto z pieca. Naszym faworytem była empanda z boczkiem i orzechami włoskimi.

Drugiego dniaw  El Chalten  poszliśmy na słynny Fitz Roy. Na szlaku było sporo ludzi, ale nie czuło sie przesadnego tłoku. Ostatnie 400 metrów bylo niemalże pod katem 90 stopni, dlatego postanowiłam usiaść sobie na łączce tuż pod stromż granią i tam poczekać na Jasona, który postanowił zdobyć szczyt. Podobno ostani odcinek był bardzo ciężki. Przez ilość osób wchodzacych na Fitz Roy, szlak jest bardzo wychodzony i trzeba iść po kamieniach, które osuwają sie spod stóp. Widok wielkich granitowych wież ze szczytami spowitymi w chmurach oraz błękitnego jeziora otoczonego lodowcami był jednak wart jasonowego wysiłku.

Ostatniego dnia żar lał sie z nieba. Mieliśmy już kupione bilety na autobus odjeżdżający późnym popołudniem, więc nie chcieliśmy odchodzić za dalego od miasta. Postanowiliśmy przejść sie szlakiem wzdłuż rzeki. W pewnym momencie upał byl prawie nie do zniesienia. Znaleźliśmy małą zatoczkę w rzece, gdzie nie było pędzącego nurtu, zdjeliśmy ciuchy i w samej bieliźnie wskoczyliśmy do lodowatej wody, płynacej prosto z lodowców. Tego dnia, znad brzegu rzeki, widzielismy też kilka kondorów krążacych wokól Fitz Roy’a i sąsiadujących z nim wież.

2 thoughts on “El Chalten (po polsku)

Have any questions or comments?

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s