Posted in Ameryka Południowa, Chile (PL), Po polsku

Puerto Natales – po polsku

DSCN1713

Puerto Natales jest małym miasteczkiem w południowej, chileńskiej Patagonii. Większość ludzi przyjeżdża tutaj na dzień albo dwa, żeby kupić jedzenie i zorganizować  się przed kilkudniową wędrówką po Parku Torres del Paine. Początkowo był to też nasz plan, ale ze względu na moje kolano postanowiliśmy zabawić tam dlużej i zobaczyć jak sie sprawy ułożą.

Rozbiliśmy nasz namiot na tyłach małego hostelu Casa Lily, który stał sie naszym tymczasowym domem na okres jednego tygodnia. Przez większość czasu polerowaliśmy chodniki miasteczka, chodząc ta m i z powrotem i próbując empanad w rożnych miejscach. Drugiego dnia naszego pobytu w Puerto Natales dbywał się festiwal piwa. Piętnaście browarów z calej Patagonii prezentowało swoje wyroby. Zadebiutowaliśmy nawet w chileńskiej telewizji, udzielając wywiadu w połamanym hiszpańskim. Zdecydowanym zwycięzcą wieczoru było piwo z Puerto Williams, prawdopodobnie najbardziej na południe produkowane piwo na świecie. Każde z nas miało też swoją wtopę wieczoru. Najpierw ja sprawiłam sobie piwo w stylu margarity z lemoniadą oraz brzegami szklanki umoczonymi w soli i przyprawach. Jason stroił sobie ze mnie żarty i z mojego nietrafnego wyboru, do czasu aż sam nie kupił sobie słodkiego piwa z rabarbaru. Od tego momentu wszystkie żarty skupiły sie na nim.

Podczas naszego pobytu w Puerto Natales, mieliśmy okazję skosztować tradycyjnej kuchni. W tej części Patagonii bardzo popularna jest baranina. Przygowowuje się ją też w specyficzny sposób, połowa zwierzęcia jest rozciągnięta nad ogniem i smaży się powoli przez dobre kilka godzin. Zamówiliśmy dwie porcje i ku naszemu zaskoczeniu oboje dostaliśmy talerze wypełnione mięsem z rożnych części zwierzęcia. Była to najlepsza baranina jaka oboje do tej pory próbowaliśmy.

Niestety po tygodniowym przystanku w Puerto Natales moje kolano nie bylo wystarczająco zagojone żeby wybrać sie na kilkudniowy trreking z cieżkimi plecakami. Musieliśmy iść na kompromis i zrezygnować z wielkiej przygody na rzecz jednodniowej wycieczki autokarowej. Park był rzeczywiście bardzo piękny, jednak po raz kolejny przekonaliśmy się o tym, ze oglądanie ładnych widoków przez okno autokaru nie jest naszą rzeczą. Po drodze do parku zatrzymaliśmy sie jeszcze w wielkiej jaskini, która powstała w wyniku aktywności lodowca. 11 tysięcy lat temu była ona miejscem schronienia dla  mastadontów oraz pierwszych ludzkich osadnikow na tych terenach.

Po leniwym tygodniu w Casa Lily nadszedł w końcu czas żeby ruszyć w dalszą drogę.

 

Have any questions or comments?

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s