Posted in Ameryka Południowa, Po polsku

Przydlugi postoj w Puerto Natales

Zanim wyjechalismy w nasza roczna podroz wiedzielismy, ze po drodze bede sie dzialy rozne nieprzewidziane rzeczy i ze trzeba bedzie dostosowywac plany do rzeczywistosci. Jednak zadne z nas nie przewidywalo, ze nastapi to tak szybko. Niestety moje kolano mialo inne plany.

Dzien przed naszym wylotem z Montrealu do Chile, kiedy zalatwialismy ostatnie sprawy przed wyjazdem, cos przeskoczylo mi w kolanie i od tego czasu nie jest ono w pelni sprawne. Pierwszego dnia w Punta Arenas, wydawalo sie ze wszystko zmierza ku lepszemu. Wybralismy sie nawet na dlugi spacer po miescie. Jednak od tamtego czasu raz jest lepiej, a raz gorzej. Dlatego zdecydowalismy sie zostac nieco dluzej w Puerto Natales na poludniu Chile. Od czterech dni mieszkamy w naszym namiocie na tylach malego hostelu – Casa Lily. Nie jest zle, placimy niewiele za miejsce na namiot, a przy okazji mamy wszystkie udogodnienia ktore oferuje hostel – komputer z dostepem do internetu, kuchnie, pokoj dzienny w ktorym mozemy spedzac czas i prysznic z ciepla woda. Nie mozemy wiec narzekac. Dowiera tylko to, ze musimy robic sobie przydlugi przystanek na samym poczatku naszej podrozy, kiedy jestesmy najbardziej podekscytowani i chcemy wszystko zobaczyc i wszyskiego doswiadczyc. Poza tym jest to jedyny etap ktory mielismy zaplanowany i ktory w wiekszosci skladal sie z pieszych wedrowek po gorach. W chwili obecnej mielismy robic 8-dniowy trekking z naszymi plecakami w Parku Torres del Paine. Poki co wyglada na to, ze ze wzgledu na moje kolano, nie bedziemy w stanie zrobic calej lupy dookola parku. Wiekszosc osob mowi zebysmy nie rezygnowali z Torres del Paine, wiec gramy troche na zwloke i czekamy az moja noga wydobrzeje. Jak juz poczuje sie bardziej na silach, bedziemy opracowywac nowy plan – tak zeby zobaczyc park odpowiednio do moich nowych mozliwosci. Moze wiec nastepny wpis bedzie o alternatywnym sposobie zobaczenia Torres del Paine.

One thought on “Przydlugi postoj w Puerto Natales

  1. Hej, bardzo mi przykro, że tak się zaczyna podróż ale może to po prostu wyczerpanie
    całych zasobów pecha na samym początku i dalej będziecie korzystać z zasobów szczęścia.
    Z mojego bogatego doświadczenia z urazami kolan wiem, że to dość szybko mija. Też mi “przeskoczyło”
    w kolanie jak byłam w Paryżu i siłą woli i ekscytacji miejscem szybko doszłam do siebie.
    Serdecznie pozdrawiam. Powodzenia. Beata

    Like

Have any questions or comments?

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s