Posted in Europa, Niemcy, Po polsku

Frankfurt i Jarmarki Bożonarodzeniowe

DSCN1580

W grudniu po drodze do Polski mieliśmy 10-godzinną przesiadkę we Frankfurcie nad Menem. Postanowiliśmy wykorzystać ten czas, żeby zobaczyć miasto i słynne jarmarki bożonarodzeniowe.

Nasz samolot wylądował krótko po 6 rano. Szybka ranna toaleta i już byliśmy gotowi do dalszej drogi …. a może raczej bardzo zmęczeni i podekscytowani wizją dużej, mocnej kawy w jakimś miłym miejscu. Jazda pociągiem spod terminala do centrum miasta zajmuje zaledwie 10-15 minut. Po naszej zeszłorocznej wizycie w Monachium, wiedzieliśmy już, że kupno pojedynczych biletów na 4 przejazdy nie ma sensu. Zarówno we Frankfurcie jak i innych niemieckich miastach można kupić grupowy bilet całodobowy. Upoważnia on grupę 2 do 5 osób do nieogrniczonej ilości przejazdów przez 24 godziny i kosztuje mniej niż 4 pojedyncze bilety.

Około 7 rano byliśmy w ciągle jeszcze spowitym ciemnością centrum Frankfurtu. Był dosyć ciepły poranek jak na grudzień i 11 stopni Celsjusza na plusie. Przeszliśmy wzdłuż pustej ulicy Goethego, a potem pod gmachem opery. W jej okolicy znaleźliśmy miłą kawiarnię, do której weszliśmy po tak potrzebną nam w tym momencie kofeinę oraz żeby przeczekać, aż się rozjaśni na zewnątrz. Potem ruszyliśmy na spacer po starym mieście, wśród zamkniętych jeszcze jarmarów bożonarodzeniowych. Przekroczyliśmy pieszy most nad Menem, przeszliśmy kawałek drogi wzdłuż rzeki, a potem kolejnym mostem wróciliśmy w stronę starego miasta. Po tej przechadzce poczuliśmy jak znowu dopada nas zmęczenie. Pomyśleliśmy, że może woda nam pomoże, niestety nie pomogła. Nagle zobaczyliśmy miłą restaurcję ze stołami wystawionymi na zewnątrz. Spojrzeliśmy na siebie i po pięciu minutach siedzieliśmy przy dwóch dużych piwach, przy stoliku z widokiem na jarmark bożonarodzeniowy. W ten grudniowy poranek o 9 rano, siedzieliśmy na zewnątrz sącząc zimne piwo i przyglądająć się, jak stoisko ze słodyczami przygotowuje się na kolejny pracowity dzień.

Przed południem poszliśmy obejrzeć otwarte już jarmarki bożonarodzeniowe. Weszliśmy do małego sklepiku, po brzegi wypełnionego bożonarodzeniowymi karuzelami ze świeczkami, ozdobami na choinkę oraz innymi dekoracjami świątecznymi. Potem spróbowaliśmy jeszcze grzanego wina oraz wina jabłkowego, z którego słynie Frankfurt. Około godziny 1 po południu byliśmy z powrotem na lotnisku, zmęczeni do granic możliwości i lekko podchmieleni.

Have any questions or comments?

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s