Posted in Kanada, Po polsku, Terytoria Północno-Zachodnie

6 rzeczy, które trzeba zobaczyć w Yellowknife

pójść na spacer wśród ekscentrycznych domów i starych szop, pamiętających czasy pionierów
View on the Great Slave Lake and downtown from Pilot’s Monument/ Widok na Wielkie Jezioro Niewolnicze i downtown z Pilot’s Monument

Yellowknife jest dosyć młodym miastem. Powstało w latch 30-tych z osady namiotów pierwszych poszukiwaczy złota na tych terenach. Miasto powstało jako baza dla licznych kopalni złota, które zaczęły powstawać tu po drugiej wojnie światowej. W języku rdzennej ludności miasto nosi nazwę Somba K’e, czyli “tam gdzie są pieniądze”. W ciagu niecalych stu lat Yellowknife przekształciło się z malej odizolowanej od swiata osady  w kosmopolityczną stolicę północy. Szacuje się, że w tym 20 -tysięcznym mieście używa się ponad 150 języków. W dzisiejszym Yellowknife jeszcze caly czas czuc klimat starych czasow, chociaz uzupelniony nowoczesnoscia centrum  miasta. Jest to miejsce naprawe warte odwiedzenia. A oto moja mala subiektywna lista 6 rzeczy do zobaczenia w Yellowknife:

1.Ingraham Trail to droga biegnąca na wschód od Yellowknife. Latem urywa się niepodziewanie po 70 kilometrach na jeziorze Tibbit. Zimą droga ma lodowe przedłużenie i ciągnie się setki kilometrów na północ do kopalni diamentów. Ten odcinek drogi znany jest głównie z programu Ice Truckers. Jeżeli nie jesteście fanami tego programu, nie szkodzi. Ingraham Trail ma wiele do zaoferowania. Po drodze znajduje się wiele jezior oraz ścieżek do pieszych wędrówek. Do najpopularniejszych należy malowniczy, pół-godzinny szlak do wodospadu Cameron. Na Ingraham Trail znajduje się też moje ulubione jezioro: Prelude. Jego woda ma bardzo przyjemny dla oka odcień błękitu i ciągnie się niemalże po horyzont. Na jeziorze jest też mnóstwo większych i mniejszych wysepek, na które można dostać się za pomocą łódki albo kajaka. Najpopularniejszą z nich jest Tango Rock z kilkumetrowym klifem. Jeżeli nie posiadacie łódki, możecie wybrać się na jeden z dwóch szlaków przyrodniczych, które biegną tuż wzdłuż  jeziora.

2.Najważniejszym miejscem do zobaczenia w Yellowknife jest Old Town, czyli stare miasto, które znajduje się przy samym Wielkim Jeziorze Niewolniczym. To właśnie tutaj wszystko się zaczęło. W samym centrum starego miasta znajduje się wzgórze, które nazywa się Pilots’ Monument. Roztacza się stamtąd widok na zatokę z małymi domkami, które dryfują na wodzie, downtown, a także starą kopalnie złota Giant Mine. Latem można wypożyczyć canoe w Narwal, jedynej wypożyczalnie sprzętu wodnego w starym mieście. Położona jest ona nad samym brzegiem jednej z zatok Wielkiego Jeziora Niewolniczego, skąd łatwo można przenieść canoe ze stojaka prosto do wody. Możliwości tras jest kilka. W około 2 godziny można dostać się do rzeki Yellowknife. Jeżeli starczy czasu i sił można kontynuować podróż w dół rzeki aż do kolejnego jeziora, albo jeszcze dalej. Z Narwal można też przepłynąć pod małym mostkiem prosto do samego serca starego miasta. Stamtąd już widać zatokę domków pływających na wodzie. Podpływając bliżej tych domków, można poczuć jedyny w swoim rodzaju klimat północno-hipisowskiej społeczności i niemalże zajrzeć do okien ich mieszkańców. A kto wie może nawet ktoś z nich zaprosi Was do środka. W starym mieście znajdują się też dwie małe dzielnice mieszkaniowe: Peace River Flats i Woodyard. Są one pełne ekscentrycznych domów i starych szop, pamiętających czasy pionierów. W Woodyard znajduje się słynna Ragged Ass Road oraz niedawno otwarta, jedyna warzalnia piwa w Terytoriach Północno-Zachodnich.

3.Moją ulubioną restauracją, która także znajduje się w starym mieście jest Bullocs Bistro. Podobno serwują tutaj najlepsze fish & chips w Kanadzie. Trudno mi potwierdzić tę informację, bo nie próbowałam wszystkich restauracji w Kandzie. Natomiast z całą pewnością mogę zatwierdzić, że jest to najlepsza ryba jaką jadłam w moim życiu. Knajpa ma niezwykły klimat. Stoły i ściany są całe popisane przez ludzi, którzy przyjechali tutaj z różnych stron świata. Każda wolna przestrzeń na ścianie wypełniona jest naklejkami ze śmiesznymi powiedzeniami i zdjęciami. W tym naszym zdjęciem ślubnym! Za każdym razem jak idziemy do Bullocs staramy się zająć miejsce przy barze. Jest to idealna miejscówka na pogaduchy z właścicielką, która za barem przygotowuje swoje kulinarne cuda i zabawia gości rozmową.

4.Marzec jest moim ulubionym miesiącem zimy w Yellowknife. Dni w końcu robią się dłuższe i słońce zaczyna się wspinać coraz wyżej i wyżej ponad horyzont. Temperatura utrzymuje się zazwyczaj powyżej -20 stopni Celsjusza, co w połączenie z arktycznym słońcem daje całkiem miłe odczucia. Największą atrakcją marca jest Śniegowy Zamek (Snow Castle), budowany co roku przez Śniegowego Króla i jego drużynę. Budowa rozpoczyna się już w listopadzie, po tym jak zamarznie zatoka Wielkiego Jeziora Niewolniczego. Wycina się  wtedy bryły lodu z jeziora, które będą służyć jako okna zamku. Każdego roku zamek jest inny, ale zawsze jest w nim duża sala, w której jest scena, na której przez cały marzec występują różni artyści, jest lodowy bar, kilka mniejszych pomieszczeń gdzie wystawiane są zdjęcia, są tam nawet toalety. Każdego roku zamek ma też dziedziniec otoczony śniegowymi ścianami. główną atrakcją dziedzińca jest ślizgawka zrobiona z lodu, źródło radości dzieci i dorosłych. Przez cały marzec w zamku odbywają się imprezy i koncerty. To tam właśnie Yellowknife budzi się z zimowego snu.

5.Kolejną typowo zimową atrakcją są jasknie z lodu. Nie potrafię do końca wytłumaczyć ich zjawiska. Pytałam wielu osób, ale niestety nigdy nie  otrzymałam odpowiedzi jak się one tworzą i dlaczego. Ale może to właśnie przez tę nutkę tajemniczości, tak bardzo lubię to miejsce. Jaskinie te tworzą się z zamrzniętej wody o brunatnej barwie, która spływa ze skalnego klifu, i tworzy przecudnie uformowane ściany. Żeby do nich dotrzeć trzeba przejść przez zamarzniętą zatokę, często w świeżym chrupiącym pod butami śniegu. Następnie wychodzi się na ląd do malutkiego cmentarza, złożonego z zaledwie kilku grobów. Jest to najstarszy cmentarz białych osadników w Yellowknife. A potem wzdłuż wysokiego klifu dochodzi się lodowych jaskiń. Podejrzewam, że latem są tam bagna. Kiedy nie ma śniegu, wygląda to jak małe, brązowe lodowisko, które zaczyna topić się  przy -10 stopniach Celsjusza.

6. Folk on the Rocks jest dwudniowym festiwalem muzycznym, który odbywa się na obrzeżach Yellowknife w lipcu. Zazwyczaj w tym czasie jest słonecznie i ciepło, a dni są cały czas jeszcze długie. Ciemno zaczyna robić się dopiero podczas ostatniego występu, około 11 wieczorem. Folk on the Rocks ma kila scen, dwie najbardziej popularne to scena główna i ta w ogrodzie piwnym. Ogród piwny jest jedynym miejscem na terenie festiwalu, gdzie można spożywać alkohol. Poza tym festiwal ma dostęp do małej plaży. Jeżeli kogoś najdzie ochota, żeby się ochłodzić, może w każdej chwili wskoczyć do jeziora. Folk on the Rocks ma klimat rodzinno-hipisowskiego festiwalu. Każdy znajdzie tam coś dla siebie, a ludzie są bardzo mili i przyjaźni.

Oczywiście powyższa lista nie wyczerpuje miejsc wartych zobaczenia. Yellowknife ma naprawdę wiele do zaoferowania i jestem pewna, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

Have any questions or comments?

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s