Posted in Po polsku, Przygotowania

Jeszcze tylko 43 dni…

W grudniu opuszczamy Yellowknife i wyruszamy w roczną podróż do Ameryki Południowej. Wszystkie bilety mamy już kupione. Zanim jednak wylądujemy na południowym krańcu Chile mamy jeszcze kilka atrakcji po drodze.

Dokładnie za 43 dni, czyli 6 grudnia będziemy wylatywać z Yellowknife, wygląda na to, że w tym roku Mikołaj wypcha nam buty przygodą, a nie czekoladą. Najpierw lecimy do Montrealu, gdzie zostaniemy nieco ponad tydzień. Jason planuje w tym czasie zrobić laserowy zabieg oczu, a poza tym będziemy mogli spędzić trochę czasu z rodziną i znajomymi. Nasz kolejny punkt docelowy to Święta Bożego Narodzenia w Polsce, których już nie mogę się doczekać. To będzie moja pierwsza  od 4 lat Gwiazdka w Polsce, a pierwsza w ogóle dla Jasona. Jakby tego było mało, Jasona rodzice będą w grudniu na wycieczce w Europie i dołączą do nas w Święta! W drodze do Polski mamy 10 godzinną przesiadkę we Frankfurcie, więc chcemy wziąć kolejkę z lotniska i pojechać do centrum żeby zobaczyć Jarmark Bożonarodzeniowy. Jeżeli macie jakieś sugestie dotyczące tego, co zrobić i zobaczyć we Frankfurcie podczas kilkugodzinnej wizyty to piszcie koniecznie w komentarzach.

Przed Sylwestrem rozdzielimy się na trochę. Jason wraca do Montrealu pod koniec grudnia, a ja zostanę w Polsce do połowy stycznia. Potem dolecę do niego do Montrealu. Już zaczynacie się niecierpliwić i myśleć, że blefowałam z tą Ameryką Południową. Nie, nie blefowałam. 14 Stycznia wieczorem wsiadamy do samolotu zmierzającego na południe do Santiago de Chile, a stamtąd kolejny samolot zabierze nas do naszego punktu docelowego, czyli Punta Arenas.

Poza kilkoma miejscami które chcemy odwiedzić w Ameryce Południowej, nie mamy żadnego doprecyzowanego planu i pewnie go mieć nie będziemy. Z Punta Arenas chcemy udać się na argentyńską stroną granicy do Ushuaia – najbardziej na południe położonego miasta na świecie. Następnie wrócimy do Chile i odwiedzimy Park Narodowy Torres Del Paine. Mamy dosyć ambitny plan, żeby zrobić tam 7-dniowy trekking z namiotem i plecakami… A potem gdzie nas ludzkie opowieści i własne nogi poniosą. Na naszej liście “must see” znajdują się: wyspa Chiloe, Buenos Aires, wodospady Iguazu, jezioro Titicaca, Machu Pichu, wulkan Cotopaxi, Galapagos i Amazonka, czyli dosyć standardowo. Po drodze napewno trafimy  też w miejsca, o których istnienu, dziś nie mamy nawet bladego pojęcia.

 

5 thoughts on “Jeszcze tylko 43 dni…

  1. Zazdroszczę tej Ameryki Południowej. Spędziliśmy w Chile ostatnie 8 miesięcy, więc dajcie znać gdybyście mieli jakieś pytania. Jak będziecie w Santiago to na pewno polecam Wam wyskoczenie do Valparaiso. Dodałabym jeszcze do listy must see Wyspę Wielkanocną (czasem zdarzają się promocje z Santiago) i Pustynię Atacama 😉 Powodzenia

    Like

    1. Dzieki Ania! Jakby co bedziemy w kontakcie. Narazie mamy tylko pobiezny plan na zupelny poczatek. O Wyspie Wielkanocnej nawet nie planowalismy, ze wzgledow finansowych, ale moze bede musiala sprawdzic ceny 🙂 A wy juz wyjechaliscie z Santiago?

      Like

Have any questions or comments?

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s