Posted in Kanada, Po polsku, Terytoria Północno-Zachodnie

Wschodnie Ramię Wielkiego Jeziora Niewolniczego

DSCN1429

Przez ostatni rok, Jason bez przerwy pokazywał mi zdjęcia Wschodniego Ramienia Wielkiego Jeziora Niewolniczego i opowiadał o tym jak piękny jest ten region. Słuchałam jego opowieści o licznych wyspach i wysepkach, czerwonych klifach, rzekach z licznymi wodospadami, ludziach żyjących z daleka od cywilizacji oraz pięknie położonej miejscowości Lutsel K’e. W końcu przyszła pora żeby na własne oczy zobaczyć tę krainę z jedną z najczystszych i najgłębszych wód na świecie.

Pod koniec sierpnia wybraliśmy się pod namiot na Wschodnie Ramię Wielkiego Jeziora Niewolniczego. Złapaliśmy poranny lot Air Tindi do Lutsel k’e. Tam spotkaliśmy się z Barrym, który już wcześniej zaoferował nam, że zabierze nas na swojej łodzi na jedną z licznych wysp niedaleko Lutsel K’e, gdzie chcieliśmy spędzić dwie noce. Żona Barrego nalegała żebyśmy nie oddalali się zbyt daleko od miasteczka, ponieważ w języku Chipewyan sierpień jest miesiącem wiatrów i pogoda może zmienić się drastycznie z minuty na minutę. Stwierdziliśmy, że to oni mieszkają tu od lat i znają jezioro najlepiej, dlatego pokornie przystaliśmy na ich sugestię i pozwoliliśmy im wybrać miejsce na nasz mały biwak.

Wschodnie Ramię Wielkiego Jeziora Niewolniczego i otaczające je tereny są prawdopodobnie najpiękniejszą częścią tegoż jeziora. W krótce będą one należały do Parku Narodowego Thaidene Nene, co w języku tutejszej ludności oznacza ziemię przodków. Region ten słynie z czerwonych formacji geologicznych, długich pęknięć w nabrzeżnych skałach, pięknych archipelagów wysp oraz z jednej z najczystszych i najgłębszych wód na świecie. Właśnie tutaj znajduje się Zatoka Christie, która jest najgłębszym słodkowodnym miejscem w Ameryce Północnej.

Barry, jego żona Gloria, jej brat Pete i nas dwoje zaokrętowaliśmy się na łodzi i nasza przygoda ze Wschodnim Ramieniem się rozpoczęła. Popłynęliśmy okrężną drogą, wzdłuż wybrzeża, gdzie mogliśmy podziwiać pęknięcia w nadbrzeżnych klifach oraz gniazda orłów z bliska. Kiedy wpłynęliśmy do jednej z zatok, Barry wyłączył silnik i zaczęliśmy delikatnie dryfować na falach, wypatrując łosia w pobliskich szuwarach. Niestety bez rezultatu. Kiedy wypłynęliśmy z powrotem na otwartą wodę, Gloria wcisnęła mi do ręki wędkę. Nigdy wcześniej nie łowiłam ryb, więc nie za bardzo wiedziałam, co zrobić z tym fantem i zaczęłam wykonywać masę ślamazarnych ruchów. Jednak Gloria nie dawała za wygraną, dlatego musiałam przemóc moją niechęć do wędkowania i próbować przez resztę dnia. Na szczęści się opłaciło, tego dnia złowiłam pierwszą rybę w swoim życiu, i to nie jedną, ale dwie!

Pod koniec dnia ugotowaliśmy i zjedliśmy razem kolację nad ogniem. Mężczyźni poszli wycinać drzewa, a Gloria pokazała mi jak zrobić warstwę izolacyjną pod nasz namiot z gałązek świerkowych. Potem usiadłyśmy przy ogniu i długo rozmawiałyśmy. Było to trochę jak lekcja z tradycyjnych sposobów przetrwania Dene oraz ich historii i tradycji. Miałam okazję usłyszeć opowieści, dzięki którym lepiej zrozumiałam dlaczego te rozległe tereny są tak ważne dla ludzi zamieszkujących je od wielu pokoleń. Ziemia ta od tysięcy lat zapewniała im rośliny i zwierzęta niezbędne do życia, a ponadto wypełniona jest historycznymi i religijnymi miejscami. Istnieje wiele legend które są bezpośrednio związane z konkretnymi miejscami, jak ta o T’sankui Theda, czyli o Pani Wodospadu. Każdego lata ludzie z różnych miejscowości spotykają się na plaży w pobliżu Fort Reliance na wschodnim wybrzeżu Wielkiego Jeziora Niewolniczego. Stamtąd pielgrzymują do wodospadu na rzece Lockheart, żeby powiedzieć T’sankui Theda swoje życzenia.

Po posiłku nasi współtowarzysze popłynęli z powrotem do Lutsel K’e i zostaliśmy na wyspie tylko we dwoje. Przez resztę wieczoru i cały następny dzień cieszyliśmy się ciszą i samotnościa, z dala od zgiełku cywilizacji. We wtorek wieczorem dało się wyczuć w powietrzu, że coś w pogodzie się zmienia. W środku nocy obudziła nas silna wichura i ulewa, które utrzymały się do późnego popołudnia kolejnego dnia. Jezioro zamieniło się w morze z wysokimi i spienionymi falami. Tego dnia mieliśmy lecieć z powrotem do Yellowknife, ale przez nieoczekiwany sztorm Barry nie był w stanie nas zabrać z wyspy. Musieliśmy cierpliwie czekać, aż warunki pogodowe zmienią się na bardziej sprzyjające, żeby wrócić do Lutsel K’e. Wygląda na to, że Matka Natura udzieliła nam małej lekcji pokory.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej na temat przyszłego Parku Narodowego Thaidene Nene, tutaj jest ich  strona internetowa: http://landoftheancestors.ca/

Have any questions or comments?

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s