Posted in Kanada, Po polsku, Terytoria Północno-Zachodnie

Bajki Tysiąca i Jednej Polki – Niespodziewane spotkanie z Królem Śniegu

Poniższy post powstał w ramach projektu “BAJKI TYSIĄCA I JEDNEJ POLKI” Klubu Polki na Obczyźnie, który dedykowany jest Karince oraz jej siostrze Ali. Dziewczynki aktualnie nie mają możliwości by podróżować, dlatego zabieramy je w baśniową podróż po świecie z dziecięcych snów.

bajka 4

“Istnieje mapa bez krańców świata – są na niej wszystkie kontynenty, miasteczka i wsie, ale jako że zawieruszyła się w bibliotecznym dziale baśni, nabyła magicznych cech: jeśli się na niej stanie, potrafi porwać ze sobą w najbardziej odległe miejsce. Byli tacy, którzy próbowali przedostać się mapą na skróty na Wielką Rafę Koralową u brzegów Australii, na szczyty Himalajów, a nawet do sklepu obuwniczego dwie przecznice dalej. Te próby jednak kończyły się fiaskiem, bo żaden ze śmiałków nie odkrył, że na wyprawę mogą wybrać się tylko dzieci. Czternastoletnia Ala i jej ośmioletnia siostra Karina poznały także inny sekret mapy – nie da się nią podróżować w pojedynkę. Dziewczynki dobrze wiedzą, że trzeba razem usiąść na wygniecionym papierze i mocno złapać się za ręce i dopiero wtedy otworzy się przed nimi droga. Dokąd tym razem? Jak zwykle tam, gdzie ktoś na tę dwójkę będzie czekał. Tak jak tutaj.”

Snowcastle

 

BAJKA 4. – NIESPODZIEWANE SPOTKANIE Z KRÓLEM ŚNIEGU

Karina siedziała w pokoju, z łokciami na parapecie i brodą wspartą na małych piąstkach, posępnie wpatrywała się w okno. Z zadumy wyrwał ją głos Ali

– Karina!!! – krzyknęła, stając w drzwiach – Co się z Tobą dzieje? Wołam Cię już od kilku minut.

Karina odwróciła się i spojrzała na siostrę rozmarzonym wzrokiem. – Tak sobie właśnie myślałam, że fajnie by było wyjść na zewnątrz i pobawić się w śniegu. Tylko, że w tym roku znowu nie ma zimy. – westchnęła tak mocno i żałośnie, że aż ciemne włoski opadły jej na twarz.

Ali zrobiło się żal młodszej siostry, już miała wymyślać jakieś banalne pocieszenie, kiedy jej wzrok padł na pogniecioną mapę, wciśniętą między pudełka gier planszowych. Z wrażenia aż się zapowietrzyła.

– Mam pomysł! Nie ruszaj się stąd! Za chwilę wracam! – Niemalże wykrzyknęła wszystkie te zdania. Odwróciła się na pięcie i zniknęła w czeluściach korytarza. Karina patrzyła w puste drzwi z szeroko otwartymi oczami, próbując zrozumieć to, co się właśnie tam wydarzyło. Do jej uszu zaczęły dobiegać jakieś dziwne odgłosy, trzaskających drzwi od szafy i rzeczy spadających na podłogę. Po chwili Ala wmaszerowała dumnie do pokoju, z całym naręczem ciepłych ubrań.

– Po co Ci te wszystkie zimowe ubrania? – zapytała Karina, wstając z krzesła – Przecież jest ciepło na zewnątrz.

– Może tutaj jest ciepło, ale my tutaj nie zostajemy. Rozłóż magiczną mapę na podłodze i wkładaj szybko czapkę, kurtkę i rękawiczki – wykrzyknęła Ala z podekscytowaniem.

Karina, nie myśląc wiele, wyciągnęła pogiętą płachtę spomiędzy pudełek gier planszowych i szybko rozłożyła na podłodze.

– To, dokąd dokładnie chcemy się przedostać tym razem? – zapytała starszą siostrę.

– Dokładnie to nie wiem. Myślałam, żeby usiąść na północnej części mapy i poprosić ją, żeby zabrała nas w najlepsze na świecie miejsce do zabawy w śniegu.

– Dobra! – krzyknęła z radością Karinka.

Młodsza siostra w swoim zielonym płaszczyku, czerwonych rękawiczkach i czapce z wielkim pomponem, była już gotowa do drogi i właśnie mościła sobie miejsce na północnych rubieżach mapy. Ala szybko wciągnęła swoje zimowe nakrycie i usiadła na mapie obok Kariny. Dziewczynki mocno ścisnęły się za ręce obute w ciepłe rękawiczki i zacisnęły powieki, intensywnie myśląc o idealnym miejscu na zabawy w śniegu. Nagle zerwał się mroźny wiatr, świat lekko zawirował, a kiedy z powrotem otworzyły oczy siedziały w głębokim, sypkim śniegu. Uśmiechnęły się do siebie i wykrzyknęły jedna przez drugą:

– Hurrrra!!!!!

Karina skakała i obsypywała Alę sypkim śniegiem. Ala położyła się na śniegu i zrobiła w nim dużego aniołka. Karina przyłączyła się do niej i tuż obok śladu siostry zrobiła nieco mniejszego aniołka. Jeszcze chwilę trwały ich wariackie zabawy w białym puchu. Kiedy zdyszane, zatrzymały się na moment, żeby nabrać mroźnego powietrza w płuca, w oddali zobaczyły coś dziwnego. Wyglądało to jak budynek zbudowany ze śniegu, chociaż nie były pewne, czy rzeczywiście to, co widzą istnieje, czy może jest to tylko zimowa fatamorgana. Postanowiły to sprawdzić i brodząc w śniegu po kolana, ruszyły w tamtym kierunku. Im bardziej się zbliżały, tym bardziej były pewne, że to jednak nie omam, a najprawdziwszy w świecie zamek zbudowany ze śniegu. Kiedy były już całkiem blisko, ktoś ubrany w żółty, zimowy kombinezon wyszedł przez otwór wycięty w przedniej ścianie. Mężczyzna miał długą, białą brodę oraz wesołe, niebieskie oczy, w których widoczna była dziecięca iskra, którą większość dorosłych traci z upływem czasu. Zatrzymał się on i uśmiechnął, kiedy zobaczył dwie dziewczynki z podskakującymi pomponami, dziarsko kroczące w jego kierunku. Kiedy były już całkiem blisko, Ala zauważyła, że na piersi ma on naszywkę ze znakiem korony i napisem Król Śniegu. Brodaty jegomość zrobił kilka kroków w ich kierunku, wyciągnął dłoń i ścisnął ich rękawiczki.

– Witajcie w Śniegowym Zamku! Czekałem na Was. Dotarłyście w samą porę, właśnie skończyliśmy budowę ślizgawki i będziemy zaszczyceni, jeżeli mogłybyście ją wypróbować. Chodźcie do środka.

Objął dziewczynki za ramiona, każdą po jednej stronie i wprowadził je do wnętrza. Przez mały otwór przeszły do białego królestwa. Pomimo tego, że znajdowały się w ścianach zrobionych ze śniegu i lodu, w środku było zdecydowanie cieplej niż na zewnątrz, przede wszystkim nie było tutaj żadnego wiatru. Białym, długim korytarzem doszły do przestrzennej komnaty z niewielką sceną oraz podestem, na którym były stoliki i ławki, a wszystko to oczywiście zrobione z lodu. Karina aż podskoczyła ze zdumienia, szybko wbiegła po śniegowych schodach na śniegowy podest, usiadła na lodowej ławce i przez lodowy blat stołu patrzyła na swoje rozmazane nogi, śmiejąc się przy tym w głos. Śniegowy Król uśmiechnął się ciepło i zapytał:

– Jak się Wam podoba tegoroczny zamek ze śniegu?

– Jest suuupeer!!! – krzyknęły dziewczynki niemalże jednocześnie.

– Jest jedna rzecz, którą chcę Wam pokazać, zanim udamy się na słynną zjeżdżalnie z lodu. – powiedział król. – Chodźcie za mną!

Karinka skoczyła żwawo na dwie nogi i pobiegła kawałek, żeby zrównać swoje kroki z krokami siostry i króla. Weszli w korytarz znajdujący się za podestem z lodowymi siedzeniami. Stamtąd przez łuk w sklepieniu przeszli do małego pomieszczenia, ukrytego za podestem. Były tam wielkie okna od podłogi do sufitu, w kształcie łuków, zbudowane z wielkich bloków lodu. Po przeciwnej stronie pomieszczenia było drugie sklepienie z łukiem, a nad nim symbol korony, taki sam jak ten na piersi króla. Kiedy doszli na środek ukrytej komnaty, król poprosił dziewczynki, żeby się odwróciły. Wtedy zobaczyły, że nad sklepieniem, przez które właśnie przeszły wyrzeźbione są twarze dwóch dziewczynek, które do złudzenia przypominały je same.

– Przecież to my! – powiedziała Ala – Skąd wiedziałeś jak wyglądamy?

– Przecież mówiłem, że się Was spodziewałem. – powiedział Król Śniegu i puścił do nich oko – W tym roku mamy dwudziestą rocznicę istnienia Śniegowego Zamku, który budujemy każdego roku tutaj w tym miejscu na jeziorze…

– na jeziorze??!!?? – wyrwało się Ali – Jak to na jeziorze?

Król Śniegu zaczął mocno trzeć nogą kawałek podłogi, na którym stał. Starł z niego ubitą warstwę śniegu, a im oczom ukazał się nieco popękany, gruby na kilka metrów lód.

DSCN5881

– A no właśnie na jeziorze i to nie byle, jakim jeziorze. Wielkie Jezioro Niewolnicze jest najgłębszym jeziorem w Ameryce Północnej i jest prawie tak wielkie jak wasz Bałtyk. – powiedział do dziewczynek, które patrzyły teraz na niego z rozdziawionymi buziami.

– A co jeżeli, lód się załamie pod nami? – zapytała Karina.

Król roześmiał się – Pod takimi piórkami jak Wy? Widziałem tutaj dużo większe osoby i lód nawet pod nimi nie drgnął. W zimie ludzie jeżdżą nawet samochodami po tym jeziorze. Ręczę moim królewskim imieniem, że jesteście bezpieczne. – Po czym, dla udowodnienia swoich racji, podskoczył wysoko, a jego duże, ciężkie buty głośno uderzyły o lodową podłogę.

– Wracając do tego, co mówiłem. Każdej zimy ja i moja drużyna budujemy ten zamek na jeziorze. Każdego roku, trochę inny. Przez cały marzec uroczyście świętujemy ukończenie budowy. Ten, oto tu zamek, jest dwudziestym zamkiem w historii królestwa. Wszystkie one topią się wraz z nadejściem wiosny. W tym roku z niecierpliwością czekałem na Wasze przybycie, ponieważ jesteście honorowymi gośćmi, którzy mają otworzyć tegoroczną zjeżdżalnie z lodu, która jest nieodłącznym elementem naszego zamku. Dziewczynki chciały coś powiedzieć, ale król nie dał im dojść do słowa.

– Nie mamy za dużo czasu, występy zaczynają się za godzinę, a jeszcze musicie zatwierdzić tegoroczną ślizgawkę. – Kiwnął na nie ręką i ruszył przed siebie.

Dziewczynki podreptały za królem. Przeszli z powrotem przez główną salę ze sceną, tam jacyś ludzie już szykowali się do występów. Potem kolejnym śniegowym korytarzem dotarli do zamkowego dziedzińca. Stamtąd wspięli się po śniegowych schodach na śniegowe baszty, na których powiewała flaga Kanady. Roztaczał się stamtąd piękny widok na pokryte lodem Wielkie Jezioro Niewolnicze z małymi, kolorowymi domkami rozsianymi po nim. W oddali odznaczał się pasek białej drogi i tak jak wcześniej mówił król, rzeczywiście samochody jeździły po jeziorze. Kiedy dziewczynki się odwróciły, zobaczyły miasto Yellowknife i jego kilka wieżowców odznaczających się na horyzoncie. Na basztę trzeba było wejść po śliskich i wąskich schodach, jednak istniała tam całkiem miła alternatywa zejścia. Słynna zjeżdżalnia, o której tyle opowiadał król. Karinka spojrzała w dół i trochę przestraszyła się połyskującej lodem stromości. Ala zaproponowała, że mogą zjechać razem i że Karina może usiąść przed nią, między jej nogami. Tak też zrobiły, po czym Ala odepchnęła się mocno od śniegowej podłogi. Pędziły razem po lodzie w dół. Spodobało im się tak bardzo, że jak tylko dojechały na sam dół, pociągnęły się wzajemnie za ręce, żeby podciągnąć się z zimnej podłogi i pobiegły z powrotem na górę, skąd obserwował je zadowolony Król Śniegu. Karina wbiegła po schodach, krzycząc:

– Już się nie boję, teraz chcę zjechać sama!

 

I tak trwała ta beztroska zabawa, aż król spojrzał na zegarek i stwierdził, że już pora iść na oficjalne otwarcie. Kiedy weszli z powrotem do głównej sali, grupa mężczyzn ubranych w tradycyjne, brązowe kurtki ze skóry łosia, z pięknymi zdobieniami wyszytymi z koralików i frędzlami, grała na bębnach. Ludzie, którzy zgromadzili się w głównej komnacie, kiedy dziewczynki testowały zjeżdżalnie, tańczyli na parkiecie. Ala i Karina szybko się do nich przyłączyły. Po występie bębniarzy, Król Śniegu wszedł na scenę i zapowiedział dwóch specjalnych gości z Polski. Powiedział, że Ala i Karina są światowej sławy ekspertkami od lodowych zjeżdżalni i poprosił je na scenę, żeby wyraziły swoją opinię na temat tegorocznej, zamkowej ślizgawki. Siostry nieśmiało wkroczyły na podest, wszystkie oczy były skierowane na nie. Król zapytał:

– Tak, więc, co sądzicie o naszej tegorocznej zjeżdżalni, czy uważacie, że jest ona bezpieczna dla dzieci i dla dorosłych?

– Tak – odpowiedziały obie, potakując głowami ukrytymi w ramionach.

– Czy uważacie, że dostarczy ona wiele radości i dobrej zabawy dzieciom i dorosłym w trakcie trwania tegorocznego festiwalu?

– O tak, na pewno! – wyrwało się głośno Karince.

– W takim razie, sezon zjeżdżania uważam oficjalnie za otwarty! – Król Śniegu uśmiechnął się od ucha do ucha i wręczył dziewczynkom duże, białe nożyczki, po czym zapytał – Czy zechciałybyście przeciąć wstęgę na schodach na dziedzińcu, żeby inni też mogli wypróbować ślizgawkę?

Dziewczynki wzięły nożyczki z rąk Króla Śniegu i poszły z powrotem w kierunku dziedzińca, a ludzie zgromadzeni w zamku podążyli za nimi. Po oficjalnym otwarciu, nastąpiły kolejne koncerty, teraz część ludzi bawiła się na zewnątrz a część w środku. Król zaprosił dziewczynki do lodowego baru na kubek gorącej czekolady.

– To był długi i męczący dzień dla Was. Dziękuję Wam za wasze przybycie. Bez Waszej eksperckiej opinii, nie moglibyśmy otworzyć naszej zjeżdżalni. Zrozumiem, jeżeli jesteście zmęczone i przemarznięte, więc powiedzcie, kiedy będziecie gotowe wrócić do domu. Specjalny środek transportu czeka już na Was na zewnątrz, żeby zabrać Was z powrotem do miejsca, z którego przybyłyście.

Ala spojrzała na Karine, która po wypiciu gorącej czekolady zrobiła się senna i ledwie była w stanie utrzymać otwarte powieki. Znając swoją siostrę wiedziała, że ta się nie przyzna do zmęczenia. Dlatego postanowiła przejąć inicjatywę:

– Ja, rzeczywiście jestem zmęczona i chciałabym już wrócić do domu, do ciepłego łóżka.

– Ja też. – powiedziała sennie Karinka.

Król wstał i odprowadził je do głównych drzwi, przy których czekały już duże sanie, wypełnione ciepłymi kocami i zaprzężone w dwanaście psów haskich. Na zewnątrz było już ciemno. Król uściskał mocno dziewczynki i pomógł im wejść do środka sań. Poszedł odwiązać psy, które z niecierpliwością wyrywały się do drogi.

– Bezpiecznej podróży! – krzyknął król, kiedy psy zerwały się do biegu.

Karina i Ala opatuliły się ciepło w koce. Na twarzach czuły pęd sań sunących szybko po Wielkim Jeziorze Niewolniczym oraz smagnięcia zimnego wiatru. Psy znały drogę do miejsca, w którym mapa wyrzuciła dziewczynki. Wybrały jednak dłuższą trasę, naokoło jednej z wysp, żeby dziewczynki mogły nacieszyć się jazdą psim zaprzęgiem i napatrzeć się na cudowną zorzę polarną, która właśnie tańczyła na niebie, pięknie mieniąc się kolorami zieleni i fioletu.

11 thoughts on “Bajki Tysiąca i Jednej Polki – Niespodziewane spotkanie z Królem Śniegu

  1. Good job! Jak widać dziewczynki mają podróze pelne kontrastów. Wczoraj szukaly wiosny. Dzis zapragnęly zimy, którą dostaly z wyjątkowymi przygodami. Sama chcialabym kiedys odwiedzić Kanadę i palace z lodu 🙂
    Pozdrawiam

    Like

  2. Good job! Widać, że dziewczynki mają podróż pełną kontrastów. Wczoraj szukały wiosny. Dziś zapragnęły zimy, którą dostały w wyjątkowych okolicznościach. Taki w końcu jest marzec i lubi przeplatać pory roku. Mam nadzieję, że też kiedyś odwiedzę Kanadę i zobaczę zamki z lodu na jeziorach 🙂 Pozdrawiam

    Like

  3. Bardzo podobało nam się w Kanadzie. Mamy tylko jedno pytanie, czy ten zamek ma królewnę ? Wizja gorącej czekolady Karinie spodobała się najbardziej.
    Pozdrawiamy Ala i Karina 🙂

    Like

    1. Przepraszam najmocniej! Oczywiście śnieżny zamek posiada piękną, eskimoskiej urody księżniczkę. Na imię ma Anana, co w języku eskimoskim oznacza piękna. Nosi długi, lśniący w słońcu płaszcz, uszyty z foczych futer. Anana weszła niedawno w wiek dorosłości i zakochała się w przystojnym chłopcu z jeszcze dalszej północy. W tym czasie kiedy Karina i Ala odwiedzały śniegowy zamek, księżniczka była w trackie podróży swoim psim zaprzęgiem na daleką północ, aby poznać rodziców swojego wybranka. Śnieżny król opowieział jej jednak o wizycie dwóch niezwykłych dziewczynek z Polski. Anana żałuje, że nie mogła ich spotkać, ale ma nadzieję, że dziewczynki pojawią się jeszcze kiedyś w zamku. Może w przyszły marzec, kiedy planowany jest ślub księżniczki i przystojnego chłopca z północy 🙂

      Like

Have any questions or comments?

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s