Posted in Kanada, Ontario i Quebec, Po polsku

Quebec (1) – Tadoussac

DSC_0691

Jesień jest najlepszą porą roku, żeby odwiedzić Quebec. W tym czasie wielu turystów przyjeżdża do tej kanadyjskiej prowincji, żeby podziwiać zmieniające kolory liście. Drzewa klonowe przeistaczają się w istną paletę żółci, pomarańczy i rzadko spotykanej gdzie indziej czerwieni.

To właśnie z tego powodu, Jason postanowił, że powinniśmy zaplanować rodzinną wizytę w Montrealu na początek października. Wtedy właśnie, intensywność barw jesieni osiąga swoje apogeum. Muszę przyznać, że był to bardzo dobry wybór. Przez dwa tygodnie mieliśmy piękną pogodę, w sam raz na piesze wycieczki i zwiedzanie. Stwierdziliśmy też, że skoro już przelecieliśmy 5 000 kilometrów z Yellowknife do Montrealu, to wypadałoby zrobić z tego jakiś większy użytek. Wybraliśmy się na wycieczkę do Tadoussac, małej rybackiej wioski, położonej na wybrzeżu rzeki Świętego Wawrzyńca, która jest świetną miejscówką do oglądania wielorybów. W drodze powrotnej z Tadoussac zatrzymaliśmy się w Quebec City, które jest jednym z najstarszych i najpiękniejszych miast w Ameryce Północnej. Pożyczyliśmy samochód od siostry Jasona i ruszyliśmy w drogę. Chemin du Roy, czyli Droga Króla, to stary, malowniczy trakt łączący Montreal i Quebec City. Został wybudowany na początku XVIII wieku i biegnie wzdłuż północnego wybrzeża rzeki Św. Wawrzyńca. Po drodze znajduje się wiele atrakcji turystycznych takich jak farmy produkujące ser, czy mydło. Przypomina on trochę polskie drogi, gdyż przebiega przez każdą najmniejszą wioskę i miasteczko na swojej drodze wraz z ich limitami prędkościowymi. Przez te ciągłe ograniczenia prędkości jazda królewskim traktem z Montrealu do Quebec City zajmuje dwa razy tyle, co jazda po autostradzie trans kanadyjskiej biegnącej po drugiej stronie rzeki. Naszym głównym celem podróży było podziwianie kolorów jesieni oraz zobaczenie jak najwięcej z tego, co prowincja Quebec ma do zaoferowania. Chemin du Roy brzmiało, więc jak najlepsza opcja, w tym przypadku czas nie grał roli. Daliśmy sobie cały dzień żeby cieszyć się widokami tej pięknie położonej drogi, biegnącej wzdłuż rzeki oraz przez urocze wioski, z francuskim rodowodem.

Poutine a la Jason
Poutine a la Jason

Niedaleko od Montrealu zatrzymaliśmy się na obiad w małym barze, który mieścił się w budynku o kształcie stodoły i wypełniony był wizerunkami krów. Znajdowały się tam nawet prawdziwych rozmiarów sztuczne krowy. Zamówiliśmy hot dogi, które są bardzo popularne w Quebecu oraz poutine. W tym momencie winna jestem małe wyjaśnienie. Sama nie miałam pojęcia, co to jest poutine dopóki nie poznałam Jasona. To on zaznajomił mnie z tym daniem rodem z Quebecu, które jest niczym innym jak frytkami posypanymi specjalnym, regionalnym serem, o nazwie curd cheese i polanymi sosem pieczeniowym. W prowincji Quebec jest on na tyle popularny, że istnieją tam lokalne sieci fast foodów serwujące głównie poutine i hot dogi: La Belle Province i Lafleurd. Wcześniej próbowaliśmy różnych miejsc w Yellowknife, Jason zorganizował nawet imprezę z domowej roboty poutin. Zawsze jednak powtarzał się ten sam problem: ser nie piszczał. Nie miałam pojęcia, o co chodzi z tym piszczącym serem… do czasu, aż zatrzymaliśmy się w krowim księstwie na królewskiej drodze. To tutaj właśnie na własne uszy usłyszałam jak ser radośnie piszczy między zębami. Szczęśliwi i ukontentowani naszym tłustym posiłkiem ruszyliśmy w dalszą drogę. Nasza podróż przeciągnęła się do późnych godzin nocnych, a ponieważ był to październik, kilka ostatnich godzin jechaliśmy w kompletnej ciemności. Krótko przed samym Tadoussac, na drogę wyskoczył łoś i przebiegł jakieś 3 metry przed nami. Dookoła nie było żadnych latarni, więc zobaczyliśmy go w ostatniej chwili w przednich światłach samochodu. Zniknął tak szybko jak się pojawił. Mieliśmy dużo szczęścia, że nie wbiegł na nas albo, że w niego nie uderzyliśmy, bo łoś był wystarczająco duży żeby swoim ciężarem zmiażdżyć auto i zabić nas oboje na miejscu. Ostatecznie dojechaliśmy cali i zdrowi do naszego hostelu w Tadoussac. Po dotarciu na miejsce, byliśmy nie na żarty zmęczeni i nie mieliśmy energii na robienie zbyt wielu rzeczy. Żeby odstresować się po długiej podróży, wypiliśmy piwo w hostelowym barze i ruszyliśmy na mały spacer po okolicy, żeby rozprostować kości. Tadoussac jest małą turystyczną wioską, założoną w miejscu gdzie rzeka Saguenay wpada do rzeki Św. Wawrzyńca. Na wąskich uliczkach i pomiędzy małymi, uroczymi domkami panuje klimat typowej osady rybackiej. Najbardziej charakterystycznym budynkiem jest Hotel Tadoussac, wybudowany w 1864 roku w stylu normandzkim, którego obszerny, czerwony dach wyróżnia się z niewielkiego tłumu innych dachów. Największą atrakcją turystyczną tego miejsca są jednak wieloryby. Tysiące turystów przybywa tu każdego roku, aby obserwować te wielkie ssaki stołujące się w rzece Św. Wawrzyńca od maja do października. Co roku w tym okresie, ze względu na bogate w plankton wody, przybywa tutaj 12 gatunków wielorybów, dodatkowo wal biały, spędza tutaj cały rok. Zważywszy na fakt, że skupiają się one na relatywnie małym obszarze, czyni to z Tadoussac jedno z najlepszych miejsc na świecie do obserwacji wielorybów.

Następnego dnia wstaliśmy wcześnie rano i ruszyliśmy do przystani szukać łodzi, która zabrałaby nas na rejs po rzece. Było już po głównym sezonie turystycznym, więc nie mieliśmy problemów ze znalezieniem biletów na ostatnią chwilę. Początkowo marzyła nam się eskapada Zodiaciem, dużym 8-10 osobowym pontonem wyposażonym w silnik, który podpływa bardzo blisko wielorybów. Niewielki rozmiar łodzi potęguje wrażenie bliskości i wielkości tych morskich ssaków. Niestety całą poprzednią noc padało i poranek był zimny i wietrzny, a my nie zapakowaliśmy za dużo ciepłych ubrań. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na rejs większym statkiem, co okazało się być bardzo dobrym pomysłem. Kiedy dotarliśmy na środek wielkiej rzeki Św. Wawrzyńca zrobiło się jeszcze zimniej i jeszcze wietrzniej. Byliśmy bardzo wdzięczni za wewnętrzną część naszego statku, w której mogliśmy się ogrzać i napić gorącej herbaty. Podczas rejsu widzieliśmy kilka mniejszych gatunków wielorybów, głównie humbaki i walenie białe. W pewnym momencie nasz przewodnik krzyknął: Płetwal błękitny po waszej lewej. Płetwale błękitne są największymi ssakami żyjącymi na kuli ziemskiej, mogą osiągać długość do 33 metrów oraz masę ciała do 190 ton i my właśnie widzieliśmy jednego z tych gigantów. Przynajmniej tak nam powiedziano, ponieważ to, co widzieliśmy było jedynie niewielką częścią pleców, jakąś 1/10 całego wieloryba. Z naszą wiedzą i doświadczeniem na temat tych morskich ssaków, trudno powiedzieć czy rzeczywiście był to płetwal błękitny. Moim ulubionym widokiem z całego rejsu było stadko fok wygrzewających się w pojedynczych promieniach słońca przebijających się przez grube chmury. Beztrosko leżały sobie na wodzie z brzuchami do góry, leniwie spędzając popołudnie. Statek przepłynął zaledwie kilka metrów od nich, ale one kompletnie zignorowały intruza. Cały rejs trwał trzy godziny, pod koniec oboje byliśmy przemarznięci do kości i jedyne, o czym potrafiliśmy myśleć to gorąca zupa. Jakaż była nasza radość, kiedy znaleźliśmy knajpkę serwującą zupę z lokalnych owoców morza. Po rozgrzewającym obiedzie, poszliśmy na ostatni spacer po Tadoussac. Znaleźliśmy szlak na jedno ze wzgórz skąd rozciągał się, zapierający dech w piersiach, widok na miasteczko oraz rzekę Saguenay i Św. Wawrzyńca. Następnie pojechaliśmy z powrotem w stronę miasta Quebec.

4 thoughts on “Quebec (1) – Tadoussac

  1. przypomniałaś mi mój pobyt w Kanadzie 2 lata temu, własnie w prowincji Quebec! Do Tadoussac nie dotarłam, poza sezonem transport publiczny praktycznie tam nie funkcjonuje, ale słyszałam od wszystkich, że to rewelacyjne miejsce. Za to byłam w Baie St. Paul, też nad Rzeką Świętego Wawrzyńca, i było przeuroczo!! Chociaż na początku wiosny widoki nie były tak zachwycające jak na jesieni, marzą mi się te kolory!

    Like

Have any questions or comments?

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s