Posted in Kanada, Po polsku, Terytoria Północno-Zachodnie

Coś musi być tej wodzie

DSC_0233

Zdanie to, usłyszałam podczas mojego drugiego tygodnia pobytu w Yellowknife od zasiedziałego tutaj już mieszkańca. Powiedziałam mu, że przyjechałam na rok, zobaczyć i doświadczyć wszystkie pory pory roku w strefie podbiegunowej. Zaśmiał się i pokiwał głową, po czym opowiedział mi historie ludzi, którzy tak jak ja przyjechali tutaj na określony okres czasu, jedni na rok, inni tylko  lato albo dwa tygodnie…

kilkanaście albo czasami nawet kilkadziesiąt l później wielu z nich wciąż tutaj mieszka. Ostrzegł mnie więc, że jeżeli rzeczywiście chcę opuścić Yellowknife po roku, to nie powinnam pić tutejszej kranówki. Ludzie powiadają, że coś musi być w tej wodzie, jakiś rodzaj północnej bakterii. Dowiedziałam się o tym za późno. Wodę z kranu piłam od pierwszego dnia pobytu na północy. Nie zrobiłam sobie jednak nic  opowieści, wierząc głęboko, że moja roczna wiza i kanadyjskie przepisy imigracyjne będą miały większy wpływ na długość aniżeli lokalne przesądy. No cóż, myliłam się  wtedy.

Yellowknife pełne jest tego rodzaju opowieści. Większość osób jest skądinąd, a każda z nich ma unikatową historię do opowiedzenia. Kiedy spotykasz kogoś po raz pierwszy, padają zawsze dwa podstawowe pytania: “Skąd jesteś?” oraz “Co Cię przywiodło do Yellowknife” (ich ciągłe powtarzanie i odpowiadanie na nie było dobrym sposobem na doszlifowanie mojego angielskiego, który nabiera nieco chropowatości przy odpowiedziach na następne, niezadawane z taką częstotliwością pytaniach). Jedna z moich dobrych znajomych, przyjechała tutaj podczas swojej podróży, od wybrzeża do wybrzeża, wzdłuż Kanady. W pewnym momencie zobaczyła na mapie pojedynczą drogę prowadzącą na północ. Postanowiła ją sprawdzić i zobaczyć dokąd ją ona zabierze. Miesiąc później jechała tą samą drogą, tym razem z całym swoim dobytkiem.

W Yellowknife są też nieliczni, którzy się tu urodzili i wychowali. Ich historie są niemniej interesujące. Uwielbiam słuchać opowieści starych mieszkańców tego miasta, które wykiełkowało z osady namiotów pierwszych białych osadników w latach 30-tych. Opowieści o mieście bez drogi łączącej je z resztą kraju, skupionym wokół kilku kopalni złota i bujnej wspólnoty kwitnącej w Old Town. Słuchając ich, niejednokrotnie dochodzę do wniosku, że postęp niekoniecznie jest rzeczą dobrą.

Są tu też oczywiści ci, którzy na pytanie jak długo jesteś w Yellowknife odpowiedzą: “od tysiąca lat”. Nazywają się Dene, co w języku atapaskańskim oznacza ludzi. Łączą oni miejskie życie z dawnymi tradycjami, funkcjonowaniem w zgodzie z naturą i czerpaniem ze swoje ziemi tego co ma ona im do zaoferowania. Wpływ ich kultury jest widoczny w życiu innych mieszkańców Yellowknife  oraz odczuwalny w specyficznym charakterze miasta.

5 thoughts on “Coś musi być tej wodzie

    1. Cześć Roberto, w moim przypadku wizy szczęśliwie ominęły mnie po tym jak wyszłam za mąż. Jeśli jesteś zainteresowany przedłużeniem pobytu w Kanadzie, to masz kilka opcji: Twój pracodawca może przedłużyć z Tobą umowę na 2 lata na podstawie LMO (Labour Market Opinion), albo może sponsorować Cię przez Provincial Sponsorship Program, istnieją też programy dla wykwalifikowanych pracowników (Skilled Worker Program). Jakbyś miał jeszcze jakieś dodatkowe pytania, to pytaj!

      Like

      1. Witam serdecznie jeszcze raz, tym razem z Kanady.
        Obecnie jestem w Vancouver i dość intensywnie rozważam wyjazd do Yellowknife. Miałbym do Was kilka pytań,
        pozdrawiam

        Like

Have any questions or comments?

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s