Posted in Kanada, Po polsku, Terytoria Północno-Zachodnie

Burzowo-dymna Apokalipsa

         
   Po ponad dwóch latach na północy myślałam, że doświadczyła już wszystkich zjawisk atmosferyczno-pogodowych, jakich da się tu doświadczyć.  To lato, zaskoczyło nas jednak ogromną liczbą naturalnych pożarów lasów. W pewnym momencie płonęło ich aż 300 w tym samym czasie.

Kilka wiosek w Terytoriach Północno – Zachodnich zostało ewakuowanych z powodu niebezpiecznej odległości ognia.  Jedyna droga z i do Yellowknife pozostaje  zamknięta przez większą część czasu w ciągu tego lata, co komplikuje dostawy żywności i paliwa do miasta oraz znacznie ogranicza możliwości przemieszczania się mieszkańców. Jednak przez ostanie 6 tygodni wszyscy przywykliśmy do tej nowej rzeczywistości, ze stałym zakazem rozpalania ognisk i popiołem lecącym z nieba zamiast deszczu. Dopiero ostatnia środa i niesamowita burza dymno-deszczowa zatrwożyła wszystkich mieszkańców Yellowknife. Około godziny 4.30 po południu nad miasto zaczęły napływać chmury od północy,  gdzie dzień wcześniej 30 kilometrów od miasta zaczął się kolejny duży pożar. Krótko po piątej zrobiło się na tyle ciemno, że zapalono latarnie na ulicach, a robiło się jeszcze ciemniej. Po piętnastu minutach było czarno! Warto wspomnieć, że zazwyczaj o tej porze roku  słońce zachodzi o godzinie dziesiątej wieczorem i nawet wtedy nie robi się zupełnie ciemno. Tego po południa Yellowknife widziało kompletną ciemność pierwszy raz od 2 miesięcy.
 Kiedy jechaliśmy przez miasto krótko po godzinie piątej na zachodzie było widać koniec wielkiej czarnej chmury i niewielki pas błękitnego nieba, co koiło nerwy. Myśl, że na Zachodzie bez zmian, świat istnieje tak jak jeszcze istniał pół godziny temu w Yellowknife, zdecydowanie uspakajała. Wschód po horyzont zalany był czernią. Żeby dodać dramatyzmu temu całemu zaciemnieniu, całe zgraje pijaków wyległy na ulice i zawianym krokiem chodziły między samochodami, prowadzonymi przez i tak już zdezorientowanych kierowców.
Kiedy dojechaliśmy do Wielkiego Jeziora Niewolniczego i wyszliśmy z samochodu, poczułam jak popiół wpadł mi do ust, a w powietrzu wyczuwało się ten sam rodzaj gęstego, czarnego dymu, jaki tworzy się po wylaniu wiadra wody do ogniska. Znad brzegu jeziora mogliśmy obserwować jak wielka czarna chmura rozprzestrzenia się nad błękitny skrawek nieba, a między nimi zaczęły pojawiać się różne odcienie czerwonego i pomarańczowego koloru.
                

Have any questions or comments?

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s